Dzisiaj będzie odrobinę emocjonalnie, ale zbierało się to we mnie od dłuższego czasu i wreszcie dojrzałam od tego, żeby o tym napisać. Przykre, że dla wielu osób to o czym piszę, nie jest oczywiste. Smutne, że pewnie, nawet jeśli takie osoby przypadkiem trafią na ten tekst i go przeczytają, to uznają go za głupie wymysły przewrażliwionej właścicielki. A jednak spróbuję powalczyć i uświadamiać ile się da, że pies to nie zabawka.

Mój pies to nie zabawka!

Rodzicu, mój pies to nie jest zabawka dla Twojego dziecka. Nawet jeśli wygląda jak duży pluszak i wydaje Ci się, że ciągle się uśmiecha, to nie jest zabawką.
A to znaczy, że nie zawsze będzie miał ochotę być głaskany. Tym bardziej może nie mieć ochoty zostać osaczonym przez grupę maluchów bez kontroli. Albo jednego malucha bez kontroli.

Dlaczego o tym piszę? Otóż ostatnio byliśmy z Sheldonem i Małym Człowiekiem na dworze. U nas na osiedlu placów zabaw jest kilka i nie są one odgrodzone. Są raczej wkomponowane we wspólną przestrzeń. Czasem robimy więc tak, że Sheldon zostaje przypięty do ławki niedaleko placu zabaw i mogę obserwować Małego Człowieka w czasie gdy Sheldon wyleguje się na trawie.
Zwykle, jeśli zabieram ich razem, to wybieram mało ruchliwą godzinę albo mniej uczęszczane okolice. Tym razem jednak złożyło się tak, że zaraz po nas przyszło jeszcze kilka osób.

Zawsze pytaj, czy możesz pogłaskać!

W ciągu niespełna 20 minut, jakie spędziliśmy tam tego dnia, kilka razy ktoś podchodził i pytał, czy może pogłaskać pieska. I to jest super postawa. Rodzice podchodzili, pytali, dzieciaki zadowolone, a i Sheldon ucieszony z poświęconej mu uwagi.
Po powrocie do domu nasza mnie jednak refleksja, że zdecydowanie częściej pytania o głaskanie nie ma. Dzieci po prostu próbują głaskać z zaskoczenia, często nawet skradają się do odpoczywającego psa tak, żebym tego nie zauważyła.


Zdarzyło nam się też, że kiedy szliśmy po chodniku, jakieś dziecko podbiegło od tyłu i próbowało głaskać Sheldona. Co na to jego rodzice po zwróceniu przez nas uwagi? Zero przepraszam, zero refleksji, zero próby wyjaśnienia dziecku co zrobiło nie tak.

Pamiętajmy, nie każdy pies jest miły dla obcych, nie każdy pies lubi dzieci. I nie ma w tym nic złego. Wystarczy dać im spokój. Dlatego powtarzam, rodzicu, pilnuj swojego dziecka i uświadamiaj od małego. Wiesz, że pies zaskoczony nagłym złapaniem za ogon, ucho czy cokolwiek innego może zareagować agresywnie? Czyja wtedy będzie wina? Ty pewnie stwierdzisz, że psa, no ewentualnie moja. Czy aby na pewno? Czy można wymagać od psa, żeby był mądrzejszy od rodzica małego dziecka?

To naprawdę nie jest trudne. To jedno proste pytanie: „Przepraszam czy mogę pogłaskać pieska?” Tak to powinno wyglądać drogi Rodzicu. Podchodzisz i pytasz albo uczysz dziecko, żeby samo spytało. Nigdy nic nie robisz bez pytania. I najważniejsze! Cały czas pilnujesz co robi Twoja latorośl. Ty pilnujesz swojego dziecka, nie ja.

Drogi Rodzicu, ja nie mam też ani zamiaru, ani ochoty pilnować TWOJEGO dziecka. Ja odpowiadam za swoje dziecko i za swojego psa i mi tyle odpowiedzialności w zupełności wystarcza. Kiedy jestem z nimi na spacerze mam wystarczająco dużo na głowie i ostatnią rzeczą, o której wtedy myślę, jest analizowanie, co ma zamiar zrobić Twoje dziecko.
A to znaczy, że jeśli Twoje dziecko chce pogłaskać mojego pieska, to ma się najpierw zapytać. Dopiero, jeśli ja się zgodzę, to może to zrobić. I niech też umie zrozumieć odmowę.

Wiecie, czasem musimy coś załatwić, albo zwyczajnie wychodzimy tylko na chwilę i nie mamy ochoty, albo czasu na interakcje. A czasem zwyczajnie wolę nie ryzykować, kiedy widzę postawę niektórych rodziców.
Dlatego Rodzicu jak widzisz, że idę z wózkiem, psem ciągnącym w jedną stronę, dzieckiem uciekającym w drugą i jeszcze z workiem śmieci to odpuść, gdy mówię, że to nie jest dobry moment na głaskanie.

Zawsze uważaj, pies jest tylko psem!

Gdy nie znasz psa, to bądź ostrożny, zwłaszcza gdy jesteś z dzieckiem. Sheldon np. lubi skakać na osoby, które okazują mu zainteresowanie. Stali „głaskacze” o tym wiedzą, ale obcy mogą być zaskoczeni dlatego zawsze uprzedzam, można pogłaskać, ale pies lubi skakać.
A jakby tego było mało na komendę „Buzi!” Sheldon skacze do ucha i próbuje dać buziaka, a to już nie każdemu musi się spodobać.

Pamiętajcie, że jak miły i słodki by się pies nie wydawał, to pies jest tylko psem i nie można od niego oczekiwać, że będzie się zachowywał jak człowiek.

Latem a naszym osiedlu miała miejsce niegroźna, ale nerwowa sytuacja.
Dzieciaki zaczęły się bawić z młodym psem. Właściciel puścił psa ze smyczy i chłopcy zaczęli się z nim ganiać. Chłopcy ucieszeni, pies wybiegany. Właściciel psa cały czas był gdzieś w pobliżu. Za to mamusie dzieci gdzieś daleko na ławce.
W pewnym momencie chłopcom zabawa się znudziła, ale pies się nie domyślił i dalej ich ganiał. Jak można się domyślić, skończyło się to tym, że jeden z chłopców się przewrócił.

Nic mu się nie stało, trochę się wystraszył i popłakał. Nagle znalazła się mama i zaczęła krzyczeć na właściciela psa. Zero refleksji i zainteresowania co się działo wcześniej. Zły pies wystraszył biedne dziecko. Dobrze, że znalazło się kilka czujnych osób, które zwróciły pani uwagę, że to nie wina psa.

Nie strasz dziecka psem!

Na koniec jeszcze jedno. Nie przesadzajmy też w drugą stronę, zachowajmy zdrowy rozsądek.
Uczcie dzieci, żeby nie zaczepiały czy nie głaskały bez pozwolenia cudzych psów. Uczmy, że pies nie zawsze ma ochotę się bawić czy być głaskany, że to nie jest zabawka. Uczmy ostrożności i szacunku do zwierząt, ale nie straszmy dzieci psami.

Straszenie dzieci psem to chyba taka odmiana „bo przyjdzie Pan i Cię zabierze”. Często zauważam próby straszenia dzieci w stylu „Nie idź tam, bo piesek cię ugryzie”, „Bądź grzeczny, bo pies Cię ugryzie”. Nie wiem, czy to reguła, nie mam na to żadnych badań, z moich obserwacji natomiast wynika, że to często babcie tak straszą wnuki.
Zastanówcie się sami, czego w ten sposób uczycie dzieci i czy posłuszeństwo osiągnięte straszeniem faktycznie jest takie dobre.

https://dlaschroniska.pl/

Pin It on Pinterest