Co się robi, gdy masz psa a musisz wyjść na dłużej z domu? Zanim dorobiliśmy się psa nie zastanawiałam się nad tym. Potem, jak już mieliśmy psa to przez dłuższy czas nie mieliśmy takich dylematów, bo w zasadzie wszędzie mogliśmy go ze sobą zabrać. W końcu kto nie lubi szczeniaczków? Szczeniaczki dorastają, a i my czasem musimy wyjść z domu bez psa. Zabieracie psa ze sobą, gdy kogoś odwiedzacie? Czy pies w gościach to dobry pomysł? Jak Wasze psy zachowują się gdy ktoś do Was przychodzi?

Pies w gościach

Nie zabieramy jednak Sheldona wszędzie. Jeśli ma nas nie być tylko kilka godzin, to zostaje sam w domu. No, chyba że też został zaproszony. My jesteśmy zapraszani zazwyczaj razem z Sheldonem. Zwłaszcza babcie by się na nas obraziły, jak byśmy przyjechali bez niego. Inaczej jest, gdy nie będzie nas cały dzień lub nawet kilka dni. Wtedy musimy i oczywiście chcemy go ze sobą zabrać.

Nie ma się co oszukiwać. Wyszykowanie się, gdy wychodzimy z domu z małym dzieckiem i psem dalej niż na spacer przed blok to zawsze wyzwanie. Musimy spakować zabawki dla Małego Człowieka i wszystkie akcesoria serwisowe (pieluchy, chusteczki, ubrania na zmianę, coś do jedzenia, kubeczek i jakiś milion innych rzeczy, które nigdy się nie przydadzą, no, chyba że raz zapomnisz ich spakować). Dla Sheldona też trzeba zabrać jakąś zabawkę, worki na kupy, smycz, koc do samochodu, żeby wszędzie nie było sierści itd.

Tyle zamieszania a jeszcze nie wyszliśmy z domu. Jak już gdzieś dotrzemy to jedno z nas pilnuje Małego Człowieka a drugie Sheldona. I jedno i drugie trzeba pilnować, żeby nie narozrabiali i żeby nikt nie zrobił krzywdy im. To jest ważne np. w miejscach, gdzie jest dużo innych dzieci i pies staje się atrakcją.

Czasem lepiej bez psa

Wiemy, że Sheldon lubi dzieci a dzieci lubią Sheldona jednak zawsze potrzebna jest ostrożność. W domu, nawet gdy odwiedzają nas inne dzieci Sheldon zawsze ma się gdzie schować. Gdy zabawa mu się znudzi, znajduje miejsce poza zasięgiem małych rączek i odpoczywa. Gdy jesteśmy u kogoś ciężko o kryjówkę, w której można się wyciszyć. Dlatego nie zawsze zabieramy Sheldona jak się gdzieś wybieramy. Nawet gdy jesteśmy w miejscu, gdzie jest spokojnie i które Sheldon zna dobrze to i tak dużo czasu mija, zanim pies wyciszy się na tyle by znaleźć sobie miejsce i czas na drzemkę. A co dopiero gdy jesteśmy gdzieś, gdzie dzieci szaleją i ciągle chcą się z nim bawić.


Co na to gospodarze?

Przede wszystkim, zawsze, gdy chcemy gdzieś zabrać Sheldona pytamy gospodarza, czy to nie będzie problem. Jest to ważne, zwłaszcza gdy odwiedzamy kogoś, kto ma psa albo inne zwierzęta. Nie wszystkie psy lubią inne psy, zwłaszcza młodsze i tak chętne do zabawy, jak Sheldon. Poza tym nie każdy musi lubić psy, niektórzy się ich boją lub zwyczajnie nie mają ochoty sprzątać potem sierści i to jest zrozumiałe.

Zawsze zabieramy ze sobą też rolkę do ubrań, worki na kupy i inne przydatne akcesoria. Ważne jest też, żeby zwracać uwagę na potrzeby psa i żeby nie ciągnąć go gdzieś, gdzie się tylko umęczy, jeśli mamy inne wyjście.

A gdy goście odwiedzają nas…

Powitanie to zawsze trudny moment. Sheldon cieszy się z każdego gościa, każdemu chciałby dać buziaka i na każdego próbuje skakać. To coś, czego nie możemy go oduczyć, ale przyznajemy się, że nie przyłożyliśmy się do tego odpowiednio. A nasi goście nam w tym nie pomagają, bo nie chcą czekać aż Sheldon się uspokoi. Nie praktykujemy zamykania psa w łazience (czy gdzieś tam), bo ktoś przychodzi.

Kilka razy musieliśmy zamknąć Sheldona na chwilę w jednym z pokoi, bo spodziewaliśmy się tak dużego zamieszania, że nie dalibyśmy rady upilnować wszystkiego i wszystkich. Jeśli wiemy, że czekamy na kogoś, kto nie lubi takiego powitania to trzymamy Sheldona na smyczy, dopóki nie minie początkowe zamieszanie. Znowu, jedno z nas w takiej sytuacji zajmuje się Małym Człowiekiem, który zawstydza się przy gościach a drugie psem, który zupełnie się nie zawstydza.

Jak przychodzi ktoś, kto odwiedza nas często, to Sheldon szybko się uspokaja i idzie pod łóżeczko Małego Człowieka na drzemkę. Jak przychodzi ktoś, kto poświęca mu dużo uwagi i dużo się z nim bawi, to Sheldon nie odpuszcza, dopóki nie zostanie wybawiony, wygłaskany i dopieszczony. Dopiero potem idzie na drzemkę.

Każdy, kto ma małe dziecko, wie pewnie, że po takiej weekendowej wycieczce lub wizycie dziecko jest nakręcone jeszcze przez kilka dni. U nas widać zmiany zarówno w zachowaniu dziecka, jak i psa. Po wizycie u babć czy cioć oboje są nakręceni, mniej posłuszni, gorzej śpią i potrzeba czasu, zanim wszystko wróci do rutyny.

A jak jest u Was? Zabieracie psa, gdy wychodzicie z domu? Wasze psy lubią gości?

https://dlaschroniska.pl/